Czy event experience jest droższy od zwykłego eventu?
Niekoniecznie. Doświadczenie nie powstaje z liczby atrakcji, tylko z tego, jak są ułożone. Często przesuwamy budżet: mniej elementów „na wszelki wypadek”, więcej uwagi na wejście, szczyt i finał. Pracujemy w budżecie, który ustalamy na starcie.
Czy to podejście sprawdzi się przy małym wydarzeniu?
Tak. Kolacja dla 30 osób też ma pierwsze pięć minut, moment szczytowy i zakończenie. Im mniejsze wydarzenie, tym łatwiej zadbać o każdego uczestnika z osobna.
Co, jeśli mamy już miejsce albo gotową agendę?
Wtedy zaczynamy od tego, co jest. Mapujemy ścieżkę uczestnika na istniejącym planie i pokazujemy, gdzie energia spada i co można zmienić, nie przewracając całości.
Ile czasu potrzebujecie?
Zależy od skali. Im wcześniej zaczniemy, tym większy wybór miejsc, terminów i partnerów. Przy dużych wydarzeniach — jak kick-off czy wigilia firmowa — warto rozmawiać kilka miesięcy wcześniej.
Jak wygląda współpraca na co dzień?
Macie jedną osobę kontaktową i jasne punkty decyzji po każdej fazie: cel, koncepcja, projekt doświadczenia, produkcja. Odpowiadamy za całość — od pomysłu po koordynację na miejscu.